Dzisiaj ... lawendowo mi. W pełnym południowym słońcu zobaczyłam kwitnące irysy. Ich fiolet tak pięknie kontrastował z zielenią traw naokoło, że poczułam się tak ... wakacyjnie i sielsko. Nie trwało to długo bo po chwili przekroczyłam próg firmy i nasrtój prysł ... ale spojrzenie na ten soczysty fiolet przywołało mi wspomnienia kwitnącej prowansalskiej lawendy. A zaraz za lawendą myśli podążyły ku Pirenejom, małym kamiennym domkom, niekończącym się polom, gajom oliwnym i lazurowej wodzie Morza Śródziemnego ... no i mnie, opalającej się na plaży w Saint - Tropez. Ehh ... zdałoby się tam jeszcze kiedyś wrócić ... .


Ale ale ... żeby nie było, że zwykłe wrzosy, wrzośce, bzy i fiołki są mniej fioletowe od lawendy :

Piekne zdjęcia.Sama je robiłaś? Jesli tak to gratuluję:)
OdpowiedzUsuńTe niestety nie są mojego autorstwa. To znajdy z internetu. O swoich zdjęciach trąbię głośno i wyraźnie w nagłówkach ;-)
OdpowiedzUsuń